Autor Wiadomość
aaa4
PostWysłany: Wto 19:20, 13 Lut 2018    Temat postu: tu lejt

Heyter i Jungbeck, dwa duze chlopy, zastapili jej droge.

-Pusccie mnie, pusccie! - krzyknela przerazliwie. Heyter i Jungbeck nie ruszyli sie z miejsca, wiec rzucila sie do mnie. - Za kogo sie pan... Chce wyjsc na dwor szukac Michaela!

-Bardzo mi przykro, panno Haynes - odparlem. - W tym stanie nie bedzie pani nikogo szukac. Biegalaby pani bez celu, nikt nie wiedzialby gdzie, i w ciagu pieciu minut pani takze by sie zgubila, a byc moze nawet zaginela na dobre. Zaraz wychodzimy.

Zrobila szybko trzy kroki w kierunku Ottona, ponownie zacisnela piesci i obnazyla zeby.

-I ty pozwalasz mu tak mna pomiatac? - spytala, rzucajac mi przy tym spojrzenie, od ktorego powinienem pasc trupem na miejscu. - Ty mieczaku! Ty cholerny mieczaku! Kazdy, kto chce, moze ci narobic na glowe! - Otto zamrugal nerwowo, ale nic nie powiedzial. - Do diabla, przeciez podobno jestem twoja corka! A ty podobno jestes tutaj szefem! Na milosc boska, kto tu rzadzi? Ty czy Marlowe?

-Naturalnie pani ojciec - odezwal sie Goin. - Ale, nie uwlaczajac w niczym doktorowi Marlowe, nie po to sie kupuje psa, zeby samemu szczekac. Doktor Marlowe jest lekarzem i bylibysmy glupcami, gdybysmy nie brali pod uwage jego lekarskich opinii.

-Czy to ma sugerowac, ze ja sie nadaje do leczenia?! - Cala krew odplynela jej z twarzy, czyniac ja jeszcze brzydsza niz przedtem. - Tak? To wlasnie ma to znaczyc? Moze psychiatrycznego?!

Bog mi swiadkiem, ze wcale nie mialbym Goinowi za zle, gdyby prosto z mostu odpowiedzial "tak" i ucial tym sprawe, ale Goin byl na to czlowiekiem zbyt zrownowazonym, mial w sobie za duzo z dyplomaty, a poza tym bez watpienia radzil sobie juz z niejednym takim kryzysem. Spokojnie, lecz bez zbytniej poblazliwosci odparl:

-Niczego takiego nie sugeruje. To oczywiste, ze jest pani zrozpaczona, oczywiste, ze jest pani zdenerwowana, w koncu to pani maz zaginal. Ale zgadzam sie z doktorem Marlowe, ze nie pani powinna go szukac. Jesli zgodzi sie pani z nami wspoldzialac, sprowadzimy go tu znacznie szybciej.

Zawahala sie, nadal balansujac miedzy wybuchem histerii i atakiem szalu, po czym nagle okrecila sie na piecie i odeszla pod sciane. Zakleilem Allenowi rane na glowie i powiedzialem:

-To musi starczyc, dopoki nie wroce. Potem trzeba bedzie zgolic pare lokow i zalozyc szwy. - W drodze do drzwi przystanalem i szepnalem Goinowi na ucho: - Trzymajcie ja z dala od Allena, dobrze?

Goin skinal glowa.

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group